ROBERT KRESA | ŻYCIE TO NIE BAJKA



_



ŻYCIE TO NIE BAJKA



Śnieg skrzypiał pod nogami. Karlo od dwóch godzin przedzierał się przez zaspy i omijał wystające spod śniegu konary. Stawał co chwila wypatrując ciekawego kadru. Ledwo widoczną w krzakach ścieżką doszedł nad rzekę. Cieszył się, że zdążył przed zachodem słońca. Umocował Hasselblada na statywie, wykadrował i czekał na moment kiedy słońce znajdzie się tuż nad horyzontem.
— Masz papierosa? - niespodziewane pytanie padło zza pleców. Karlo obejrzał się i zobaczył dwóch około dwudziestoletnich mężczyzn i towarzyszącą im, młodszą dziewczynę.
— Nie mam niestety, nie palę — odpowiedział.
Grupka podeszła bliżej do czekającego na zdjęcie aparatu. Stali przez dłuższą chwilę w milczeniu.
— Daj zapalić Glaca — mężczyzna wyciągnął rękę w stronę kolegi, który wcześniej zagadał Karla.
— W chuja nie mam.
— Co kurwa nie masz. Widziałem, że ci zostało jeszcze pół paczki.
Glaca zignorował pytanie i odwrócił się w stronę Karla.
— Zdjęcia se robisz? — spytał.
Karlo popatrzył na niego w milczeniu.
— Dupy też robisz, czy tylko kwiatki? — kontynuował nie zrażony brakiem odpowiedzi.
— Glaca daj zajarać, no.
— Mówiłem ci kurwa, że nie mam.
— Spytaj się kolesia, może by...
— Przecież kurwa mówił, że nie pali, nie? Zamknij się! - przerwał mu w pół zdania.
— Jak robisz dupy to możesz zrobić Dzichę — uśmiechnął się.
— Dzicha! — rzucił do dziewczyny — pokażesz dupę do zdjęcia?
— Jak da kurwa na winiaka, to cipkę mogę mu nawet pokazać — zarechotała Dzicha.
— To co fotograf? Dajesz na wino i Dzicha ci się ładnie rozłoży na śnieżku.
— Odejdź — rzucił przez zęby Karlo.
— Coś taki spięty koleś? Dzicha ci się może nie podoba?
— Słuchaj — Karlo zawiesił głos — koleś. Patrzę na ciebie i widzę, że faktycznie są rzeczy na ziemi, o których się filozofom nie śniło. Bo jakim cudem gówno wstało, chodzi i zaczyna gadać ludzkim głosem? Wybacz moje ostre słowa, ale obawiam się, że gdybym wyraził się bardziej po ludzku, mógłbyś nie zrozumieć co mówię. Może więc byłbyś łaskaw zabrać z powrotem swojego kolegę i koleżankę o mentalności taniej dziwki do nory, z której wyszliście? Jestem dobrze wychowanym i wykształconym człowiekiem, żyjacym na wysokim poziomie i przebywanie wśród ludzi waszego stanu sprawia mi fizycznie odczuwalny ból. Pozwól mi kontynuować to co w natarczywy sposób przerwałes i wróc ze znajomymi skąd przyszedłeś. Nie włączaj przez chwilę telewizora i zastanów się nad sensem swojego życia, i nad tym czy osobniki podobne tobie mają prawo do korzystania z powietrza, którym oddychają normalni ludzie. Mogłbyś być tak miły?
— Że co, kurwa? — Glaca otworzył szeroko oczy.
— Gówno, kurwa! Pierdolony pedał — stojący obok Glacy zamachnął się szeroko i uderzył Karla w twarz. Glaca ocknął się z chwilowego zamroczenia i poprawił kolanem w krocze. Karlo padł na ziemię. Krew z rozwalonego nosa zabarwiła śnieg dookoła. Razy spadały na głowę, kopniaki lądowały na brzuchu, udach i plecach.
— A ja ci pokażę cipkę — zarechotała Dzicha. Podeszła do półprzytomnego fotografa, zdjęła spodnie i majtki, i kucnęła mu nad twarzą.
— Ładna cipka? — spytała sikając mu w usta, które z trudem łapały powietrze.
— Widzisz chuju — Glaca spojrzał na leżącego - Bo życie to kurwa nie bajka.
Kopnął w stojącego na statywie Hasselblada, wywalając go do wody. Wzruszył ramionami i pobiegł za reszą znikającą za zaśnieżonym wałem.